Topniejący śnieg ukazał przykre pozostałości po zimie. Piętrzące się zwały śmieci porzucone, gdzie tylko się da. Polne drogi odstraszają spacerowiczów workami odpadów pozostawionymi nieopodal oraz fetorem rozkładających się resztek. Nawet cmentarz, miejsce pamięci - sacrum, został sprofanowany. Obok pomnika na cmentarzu „Czerwonym” nierzadkim widokiem jest rozbita butelka po tanim winie. Co prawda niektórzy pofatygują się, aby takową wyrzucić za murek otaczający cmentarz. Nierzadkim widokiem są także śmieci rozrzucone na okolicznych polach i łąkach. Niektórym jest nawet ciężko wrzucić śmieci do kontenerów, które są parę kroków dalej, wolą porozrzucać je tuż obok. Nie wspomnę już o potłuczonych butelkach, opakowaniach po chipsach i batonikach, które pokrywają nasze chodniki.
Co się stało z naszą kulturą i poczuciem estetyki? Nawet człowiek pierwotny składował odpady daleko od swego środowiska bytowania. Skoro nasze miasto się rozwija (po raz kolejny wspomnę odnowione budynki i ulice), to czemu mieszkańcy tego miasta nie chcą zadbać o jego czystość? Czy tak ciężko jest wyrzucić śmieci tam gdzie ich miejsce? Naprawdę łatwiej jest wyrzucić je z pędzącego samochodu, aby odstraszały innych? Zadbajmy trochę o czystość naszego miasta i okolic, w końcu to Zielone Płuca Polski! Nikt z nas nie chce chyba żyć na wysypisku. Zdecydujcie sami.

